127 Wielkie kobiety - Ewa Chodakowska


WIELKIE KOBIETY

EWA CHODAKOWSKA



Zazwyczaj przypadek decyduje o tym, o czym akurat piszę. A może i nie przypadek. Ja w nie nie wierzę. Wszystko co robimy, mówimy, lub czego nie robimy, ma wpływ na splot wydarzeń jutro, pojutrze, za tydzień czy za miesiąc. I sukces, jakkolwiek rozumiany, jest rezultatem wielu splotów wydarzeń. Ciężkiej pracy. Wiary w to co się robi. Determinacji. Walki ze sobą. Walki z wątpliwościami, jakie nas dopadają. W to co robimy i jakie jesteśmy. 

Czasem mam wrażenie, że ludzie patrzący zza ekranów telefonów komórkowych, tabletów, czy innych ekranów, nie lubią ludzi, którym jak to mówią "się udało". A tak naprawdę nikomu się nic nie udaje, a sukces to tylko czubek góry lodowej. Każdy sukces nie jest dziełem jednej osoby, ani nie jest przypadkowy. Nigdy nie dzieje z się z dnia na dzień. Po prostu niektórzy zauważają coś w danym momencie i wydaje im się, że to tak zwany overnight success.

Jestem wielkim wyznawcą twierdzenia, że dobro do ciebie wraca. I jeżeli spotyka cię coś dobrego, pozytywnego, jeżeli dostałeś od życia sporo, to powinieneś się tym dzielić. Podaj dalej. Przewróć ten pierwszy fragment domina, o którym czyta Dominika Kulczyk w Mądrych Bajkach dla dzieci. Zacznij efekt domina. Jak dzisiejsza bohaterka.

Dziś chciałam przybliżyć wam postać Ewy Chodakowskiej. Kobiety, którą cała masa kobiet w Polsce uwielbia. Ale też równie wielka jest grupa ludzi jej całkowicie niecierpiących.
Dlaczego? Zacznijmy od początku.

Richard Branson, założyciel firmy Virgin, albo raczej firm, ale mniejsza o to, dużo mówi o młodych ludziach i o tym, by ich wspierać. To oni mają świetne pomysły, są nieskażeni biznesem i życiem. A w Polsce? Wszyscy myślą, że trzeba mieć mega szczęście, żeby wystartować z czymkolwiek. Albo dużo kasy. Znajomości? Czy aby na pewno...? Czy może to tylko pomaga?

Jak wystartowała Ewa? Czy znacie tę historię? Ja pamiętam jej początki na FB i post gdzie opowiadała o tym, ja przyjechała z Grecji. Dała sobie rok czasu. Jej przyszły mąż czekał na nią w Grecji z otwartymi ramionami. Ale jednak nie wróciła. Nie na stałe przynajmniej. Dlaczego? Czy to na pewno jakiś fenomen?
Rok nagrywania amatorsko własnych ćwiczeń. Praca nad budowaniem wizerunku ( choć pewnie sama Ewa by tego tak nie nazwała ) i pozyskiwanie potencjalnych klientów w mediach społecznościowych. Każdy jej wpis był od serca. Codzienna dawka motywacji i inspiracji w czasach, kiedy rozwój osobisty raczej kulał w Polsce, a strony z cytatami motywacyjnymi i codzienną dawką inspiracji były nieliczne i niepopularne. Czas ciężkiej pracy, poszukiwań i walki. Walki o inne kobiety i ich szczęście.

Wszystko co robiła było inne. Dlaczego? Za jej działaniami stoją:

  • Miłość do tego, co robi. Nie robi nic dla kasy czy poklasku. Nie robi nic by zabłysnąć czy pokazać się na jakiejś okładce. Robi to, co szczerze uwielbia. I to widać. Tego nikt nie może jej odmówić. A jak jednak ktoś to robi? Mam swoją teorię na hejt. Ten kto działa, żyje w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, nie hejtuje. Hejt to przejaw naszych własnych deficytów i mówi więcej o samej hejtującej osobie, a nic o osobie, którą krytykuje.
  • Wiara w to co robi. Szczerze wierzę, że Ewa miała misję. Chciała zrobić coś, co będzie miało pozytywny oddźwięk na kobietach. Chciała poprawić ich poczucie własnej wartości, ich szczęście psychiczne i wiarę w siebie. Do dziś, w trakcie treningów powtarza, że nasze ciało może więcej niż nam się wydaje. I ci, co wierzą, zmieniają swoje życie kompletnie. Ja wierzę, i zgadzam się. Człowiek generalnie może więcej niż mu się wydaje.
  • Determinacja i ciężka praca. Jak powtarza w wielu wywiadach, kiedy rano wstaje wstawia post, wieczorem przed snem wstawia post. Od ponad roku prowadzę bloga, piszę teksty, publikuje na FB, Instagramie. I nie jest łatwo ogarnąć wszystko. Zaplanować co się napisze,  kiedy, o kim. Dni mijają szybko a czas nigdy nie stoi w miejscu. To naprawdę ciężka praca. Wytrwałość, olbrzymia wytrwałość w tym co się robi i konsekwencja, której nam tak często brakuje.
  • Praca nad sobą. Kreatywność. Rozwój osobisty. Ewa wszystko ćwiczy na sobie. Ciągle się rozwija. I nigdy nie stoi w miejscu. Ma łeb na karku i tysiące pomysłów, które realizuje.  Krok po kroku. Nic nie da się zrobić po prostu siedząc przed telewizorem i narzekając. Nie obudzisz się jutro w innym ciele, nie będziesz prowadzić innego życia. Ona jest tego świadoma. Zarobione pieniądze inwestuje, buduje nowe marki. I to jest genialne. Z jednej strony to zawsze ryzyko, ale nie podejmując go, nie jesteś w stanie osiągnąć czegoś naprawdę niepowtarzalnego. I tu znów, po części, przypomina mi Richarda Bransona.

Zarzuca się jej tak wiele. 

  • Robi wszystko dla kasy i sprzedaje się za gadżety czy wielkie prowizje. Zdarzały się bardziej nawet dosadne komentarze i epitety, ale nie będę przytaczać. Abstrahując od wszystkiego - to kompletna bzdura. Robiąc coś tylko dla kasy nie zamieszcza się darmowych treningów, jadłospisu na cały tydzień, listy zakupów, czy motywujących tekstów na FB. OWSZEM. Jest wiele płatnych produktów. Płyty kosztują, BeRAW kosztuje, spersonalizowana dieta kosztuje. Nie wspominając o wyjazdach na tygodnie metamorfozy do ciepłych krajów. Ale nie są to kosmiczne pieniądze. Poza tymi wyjazdami ;) A wracając do kasy... do jej kasy. Każdy musi zarabiać, i jeśli robisz coś co kochasz, i ludzie to doceniają, są chętni by za to płacić, to kto z nas nie skorzysta. Co? Ma wydać książkę za własne i rozdawać za darmo? Nie bądźmy śmieszni.
  • Jej wygląd. Każdy ma swoją wizję piękna. Ewa wygląda jak wygląda i albo się podoba albo nie. Porównania do zwierząt czy inne obelgi są poniżej godności. A tak na marginesie, Ewa nie jest modelką. Promuje zdrowy tryb życia i aktywność fizyczną. Nie jest grubą wuefistką, która wciska kit. Promuje to, w co wierzy i co faktycznie działa. Czepianie się jej wyglądu i szukanie defektów to przejaw zazdrości i niskiego poczucia własnej wartości.
  • Brak wiedzy fachowej i merytorycznej. Brak wykształcenia. Kontuzjogenne treningi. Nie mam na tyle wiedzy, by powiedzieć czy krytycy mają rację czy nie. Wiem na pewno, że ciągle się uczy i rozwija. Ma wykształcenie ale ma coś dużo bardziej drogocennego - zapał, pasję, i doświadczenie. (Wiecie, że Richard Branson nie skończył szkoły średniej?) Wystarczy spojrzeć na efekty jej pracy, na jej popularność i ilość kobiet, które wokół siebie zgromadziła. One mówią same za siebie.

Ewa Chodakowska daje więcej niż przeciętny trener. Jej naprawdę zależy. Przekazuje wartości, w które ja wierzę całą sobą. Trening, fizyczny i mentalny, jest ogromnie ważny. Trenując, cokolwiek, nie muszą to być zestawy Ewki, robisz sobie przysługę i zmieniasz swoje życie. Ja kocham biegać. Zwłaszcza o świcie. Ale jest tyle innych aktywności. Rower. Nordic walking. Basen. Rolki. Spacery. Wspinaczka. Skakanka. Kiedy jesteśmy w ruchu całe nasze ciało się budzi. Być aktywnym, nie znaczy być tylko aktywnym fizycznie. To aktywność całkowita. Kiedy siedzisz i oglądasz telewizję, twój umysł gaśnie. Twoje ciało gaśnie. Twoja podświadomość jednak pracuje i nic dobrego ci nie podpowiada. 

Drugi element to dieta. Ewa to pierwsza osoba, która nie wmawia nam, że mamy się odchudzać. Mamy zmienić styl życia. Na zdrowy. Dla siebie, naszych rodzin, naszych dzieci. 30 dni bez cukru to świetna akcja. Uświadamianie kobietom, że tak okropny składnik jak syrop glukozowo- fruktozowy jest w jogurtach, nawet tych zdrowo wyglądających. Jest w płatkach śniadaniowych, w każdym prawie sklepowym dżemie. I w tysiącu innych produktów. Świadomość to władza. To moc. 

Dodatkowo Ewa wspiera Polki mentalnie. Dopinguje je. Przekonuje, że mogą więcej. I to prawda. Zwłaszcza my, Polki, nie zdajemy sobie sprawy jak wiele tracimy nie wykorzystując własnego potencjału. Uzależniamy siebie i swoje samopoczucie od wielu zewnętrznych czynników, od partnera, dzieci czy wykonywanej pracy. Dałyśmy sobie wmówić, że jesteśmy ta słabsza płeć, i to widać. Widać na ulicach, w szkołach i zakładach pracy. Widać w pośredniaku, wśród spisu działalności gospodarczych. W zeszłym roku było to około 30% firm prowadzonych przez kobiety. Ale wiem doskonale, że realnie jest to przynajmniej 10% mniej. Bo wiele firm tylko w nazwie ma kobietę. A prowadzi ją mężczyzna.

Brak nam wiary w siebie. Cały czas błądzimy, uwikłane w problem z własnym wizerunkiem. Nie ważne jak wyglądamy, i tak nie czujemy satysfakcji i mam kompleksy.

Ewa Chodakowska jest kobietą, która każdego dnia pokazuje, że się da. Że można. Z Sanoka, z Polskich Bieszczad, przez Grecję trafiła do Warszawy i na listę najbogatszych Polek. Jak to możliwe? Taki jak zawsze. Ciężka praca + wiara w to co robisz + determinacja. Jak mówi Tom Bilyeu, różnica między nim a innym jest taka, że on się nie poddaje. Nigdy. Inni upadają, rezygnują, odpuszczają. Z różnych powodów. Nie on. Nie Ewka.

Pojęcie ciężkiej pracy też w Polsce jest źle rozumiane. Jim Rohn cały czas powtarzał w swoich wykładach, że musimy pracować ciężko, ale nad sobą. Dużo ciężej niż w pracy. Bo my jesteśmy kluczem. Mamy w sobie pokłady energii, odwagi i kreatywności. Mamy w sobie pomysły i fantazję, które leżą uśpione. Bo dałyśmy sobie wmówić, że tak musi być.

Ewa w moim ulubionym wywiadzie z przed paru lat ( W roli głównej Magdy Mołek ) opowiada o tym, jak skupia się na pozytywach. Nie ważne co kto mówi. Nie ważne co się dzieje w twoim życiu. Trzeba skupiać się na tym, co dobre, co pozytywne. Bo to, na czym skupiamy myśli, to do siebie przyciągamy jak mówi sam Budda. A na czym Polki skupiają myśli? Na tym, że są nie dość atrakcyjne i pociągając. Że są słabe. Że ich życie to tysiące ograniczeń i przeszkód. Bo dzieci. Bo finanse. Zaraz ktoś powie, że Ewa nie ma dzieci. Że jej jest łatwiej. Ale każda z was, której się wydaje, że ktoś ma łatwiej, tłumaczy tylko swoje lenistwo i brak chęci. I jeżeli będziemy szukać dziury w całym, zawsze się jakaś znajdzie. 

I ciągle tych dziur szukamy. Zamiast poszukać sposobów by tych dziur nie robić. Lub, by je jakoś łatać. A jest ich przecież tysiące.

Wiele lat temu, między innymi czytając wpisy Ewki, zaczęłam myśleć nad sobą. Brak czasu był zawsze wymówką. Dwa etaty. Szkoła. Dom. Sprzątanie. Potem pojawiło się dziecko. Tyle wymówek miałam w rękawie. I to całkiem dobrych i rozsądnych. Wracałam  wieczorem do domu, rano wyjeżdżałam. Miałam małe dziecko. Kiedy ja mam ćwiczyć? No kiedy? A tak wogóle to ja nie cierpię ćwiczyć - mówiłam. Wmawiałam sobie i innym całe życie, że mam mniej pojemne płuca i dlatego nie mogę biegać.... ha! Pomysłowe. Ale jednak przyszedł czas powiedzieć STOP. Znalazłam czas. I choć ciężko mi czasem i są dni, że odpuszczam, to następnego dnia znów kładę się spać z przekonaniem, że nie mogę się poddawać. Wstaję o 04:30. Po prostu. I nim moje dziecko wstanie i zacznę swój dzień, ja wstaję i idę biegać. Czasem robię trening. Kocham te z elementami kick boxingu. Czasem odwracam się na drugą stronę i idę spać. Ale nie poddaję się. I nie szukam już wymówek.

Wielkie Kobiety, to dla mnie takie, które wierzą w to co robią. Które żyją z pasją. Które zmieniając siebie i dając przykład, zmieniają świat. Tak jak to robi Ewa. 

Jej związek z Lefterisem. Ich partnerstwo i świetne stosunki są kolejnym powodem, przez który zazdrość niektórych opanowuje. I ja doskonale wiem, jakim skarbem jest mieć przy sobie mężczyznę, który cię wspiera, kocha, szanuje. Taką jaka jesteś. I nie ma znaczenia czy wyglądasz jak Ewka czy nie. Ważne co sobą reprezentujesz. I każda z nas na kogoś takie zasługuje. Teraz. Taka jaka jest.

Ewa jest dla mnie przykładem odwagi. I patrząc na jej pracę, podziwiam jej rozwój. Te ostatnie lata na pewno wiele ją nauczyły. I te nauki przekazuje innym. Uczy inne tej odwagi.

Niezależnie od tego, jakie macie o niej zdanie, ja uważam, że to kobieta warta uwagi. Zbudowała wszystko od podstaw. Nic się samo nie zrobiło. I niezależnie od ilości krytyków i hejtu w jej kierunku to nie da się zaprzeczyć, że zrobiła w tym kraju wiele, wiele dobrego. 
Za co dziękuje. Chylę czoła Mistrzyni. Nie zmieniaj się. Podziwiam i szanuje. 



12 komentarzy:

  1. W 100% sie zgadzam Ewa zmienila wiele w moim życiu i tylko na lepsze tok myślenia odwage i wiare w siebie.
    Ta kobieta ma wielkie serce i naprawde robi to dla nas juz tyle kobiet dzieki niej zmienilo sie nie tylko fizycznie ale przede wszystkim psychicznie a to najwiekszy sukces!!!
    Kobitki przestańcie narzekać szukac wymówek i zabierajcie sie za siebie samo sie nie zrobi! Jak to Ewka mówi 😉 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze napisane, nic dodac nic ujac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuje się pod tym tekstem. Ewa pokazuje wielu osobom drogę nie tylko do zdrowego trybu życia ale tez do akceptacji siebie, zmiany sposobu myślenia. Uważam ze hejt w czyjakolwiek stronę jest niesłuszny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie by się czytało, bo dobrze napisane, ale razi niedopracowana interpunkcja i ortografia. szkoda, bo to naprawdę dobry tekst.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy artykuł, jeśli mogę tylko zauważyć poprawna jest forma "w ogóle"

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również podziwiam tą kobietę! Dała wiarę w siebie wielu kobietom. Jest świetnym przykładem do naśladowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się w całej rozciągłości! Ewka mnie nauczyła ze nie ma słowa "nie mogę" , a dzięki niej nauczyłam się zamieniać je na mocne "CHCĘ" i odzyskałam siebie po ciężkich przejściach. Tak to wspaniała i mega pozytywna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow co za podlizywanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Kibicuje Ewie od początku ,nic dodać nic ująć. Kobieta Rakieta💪

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniałe słowa, cudowna prawda! Jak Ty to pięknie wszystko obrałaś w słowa :) Uwielbiam Ewkę i wszystko co robi :* Nie ma i nie będzie drugiego takiego człowieka jak Ona. Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pod ogromnym wrażeniem energii i ciężkiej pracy jaką pani Ewa włożyła by znaleźć się tu gdzie teraz jest. Tak jak napisałaś można ją kochać lub nie, ale absolutnie nie można jej zarzucić braku konsekwencji,siły i determinacji z jaką pomogła zmienić życie wielu kobiet. Wydobyla z nich siłę, którą tak naprawdę każda z nich miała, ale o której mało która wiedziała. Pani Ewo z tego miejsca chciałbym pani podziękować i pogratulować wszystkiego czego pani osiągnęła. Jest pani świetną kobietą. Trzymam mocno kciuki za dalsze sukcesy. Ściskam mocno Agnieszka

    OdpowiedzUsuń