81 Wartość kobiety





Czułaś się kiedyś jak brzydkie kaczątko wśród setek, tysięcy pięknych, żółciutkich kaczątek?

Ja tak. 

Od dzieciństwa zadawałam sobie pytanie: 

Jaka jest moja wartość? Jak ją zmierzyć?

Chciałam ją mierzyć ale w sercu czułam totalny brak wartości. Ja, jak miliony kobiet na całym świecie, czułam się jak nic, tylko i wyłącznie dlatego, że nie satysfakcjonował mnie mój wygląd. 

No właśnie. To nas nie satysfakcjonuje nasz wygląd? Czy nasze otoczenie? Nie ważne. Skutki tego są widoczne w każdej, dosłownie każdej dziedzinie naszego życia.

Czemu? Dlaczego tak się dzieje? 

Pięknie, nawet te "spełnione", te kobiety sukcesu, nie raz przechodzą obok lustra szybciej, ze strachem unikając spojrzenia w przeklętą taflę.

Czy nie możemy być wartościowe z nadwagą? Z pryszczami? Bez makijażu? Z krótkimi nogami czy wąskimi ustami?

Czy jesteśmy głupsze kiedy ubieramy się w nijakie rzeczy lub kiedy mamy małe cycki?

Czemu tego najważniejszego szukamy tylko na wierzchu?

Nie mamy co obwiniać wszystkich dookoła, bo jak powiedziała Eleonora Roosevelt, słowa bolą tylko wtedy kiedy im na to pozwalamy. Drugi człowiek nie zdoła nas zranić, chyba że mu pozwolimy. 

Niejednokrotnie ci inni, ci z zewnątrz, obrażają, krytykują, wyśmiewają. Powód nieważny. Ale zastanawiałaś się kiedyś, czy osoba, która w pełni się akceptuje, żyje w zgodzie ze sobą, swoim ciałem i czuje się warta miłości, czuje się kochana - czy taka osoba szła by z krytyką na ustach przez życie? Więc powiem wam, że nie. Cały hejt świata jak i wiele innych katastrof ma swoje korzenie w braku własnej wartości, braku samoakceptacji, wstydzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nie ma na świecie idealnego człowieka, bo perfekcjonizm nie istnieje. Możemy się starać, dawać z siebie jak najwięcej, ale nigdy nie będzie idealnie. I dobrze! 

Abstrahując od innych, my same mierzymy się krzywą linijką. Same siebie ranimy każdego dnia. Zamiast cieszyć się życiem, ciągle mówimy ALE....
Stawiamy szczęściu warunki, stawiamy sobie warunki, i tak na prawdę, moment kiedy mówimy dość, kiedy pozwalamy sobie na pochwałę, na satysfakcję, na dumę, nigdy nie nadchodzi. 

Naszym ogromnym problemem jest, że żyjemy przyszłością, która nigdy nie nadejdzie i przeszłością, której nie jesteś w stanie zmienić. Teraźniejszość traktujemy jak stan przechodni...


Więc w skali od 1 do 10 ...? Gdzie się stawiasz? Ja wiem...zazwyczaj..., a ty?

Co musiałoby się stać/zmienić byś sięgnęła dziesiątki?

Założę się, że żadne tytuły naukowe, żadne doświadczenia czy osiągnięcia nie są na czele twojej listy.

Problem w tym, że to czy dasz sobie najwyższa notę czy nie, nie ma nic wspólnego z tym jak wyglądasz. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że kobiety które ty uważasz za piękne, same siebie oceniają kiepsko. Jak wytłumaczysz to, że nawet te kobiety z okładek, tak naprawdę nie są szczęśliwe, wątpią we własną wartość i bardzo rzadko czują się wystarczające.

A teraz wyobraź sobie jak ogromy wpływ na twoje życie i ludzi w nim ma to jak siebie postrzegasz i co o sobie myślisz.  Twoja rodzina, twoje dzieci, zwłaszcza twoja córka, która wyrośnie na tak samo niepewną swojej wartości kobietę jak ty. A twój syn? Ty dla niego jesteś wzorem kobiety, więc zastanów się jaki wzór mu dajesz.

Chcemy by nasze dzieci były silne, odważne, mądre i piękne. Chcemy by sobie wybaczały, by pięły się w górę, by były radosne i zdrowe. Chcemy by czuły się wartościowe i by nie bały się żyć.

Ale jak nauczyć czegoś czego sama nie umiesz? 

Jeśli ty sama nie uważasz się za wartościową osobę, jak inni mają to widzieć?
Jedynym sposobem by nauczyć twoje dziecko tego, że jest warte miłości takie jakie jest, jest dać przykład sobą, swoim zachowaniem. Jeśli ty będziesz siebie akceptować, taka jaka jesteś, twoje dzieci też będą. One jak i wiele innych osób wokół ciebie.

Niby to wszystko takie niewinne. 

Siedzisz przy stole w towarzystwie innych ludzi, patrzysz, niby się uśmiechasz, ale tak naprawdę myślisz o swojej fałdce na brzuchu. Czy bardzo ją widać?
Wśród lepiej ubranych, zgrabniejszych wolisz siedzieć cicho, bo czujesz się gorsza tylko dlatego, że inaczej wyglądasz.

Na plaży, w stroju kąpielowym, czujesz się jak na poligonie...to przecież pole bitwy a ty jesteś bezbronna. I szybko szukasz najgrubszej i najbrzydszej dziewczyny na plaży. Najlepiej jeszcze żeby młoda była. I czujesz się ciut lepiej...

Odpowiedziałaś kiedyś swojej córce na pytanie..."Mamo, czemu mnie tak mocno kochasz?.... …Bo jesteś taka śliczna..." .... nie wstydź się, nie ty jedna.... problem w tym, że dziewczynka potem, kiedyś, w najmniej oczekiwanym momencie zacznie myśleć ...."A jak nie będę taka śliczna, to też będzie mnie kochać....

Zastanawiałaś się kiedyś, jak twój partner może cię szczerze kochać, jeśli po cichu podziwia jakąś sławną cizię na okładce magazynu, której ty ni cholery nie przypominasz? 

Jak często nie czujesz się dość dobra.... i z tego powodu rezygnujesz, albo jak często boisz się krytyki, boisz się odrzucenia, i dlatego znów rezygnujesz? 

Jak często zdarza nam się godzić na złe traktowanie, na gorsze warunki, tylko dlatego, że wątpimy w to, że zasługujemy na to co w życiu najlepsze.

Brak nam wiary w siebie. I naszą najgorszą wadą jest wieczne zwątpienie we własną wartość.

Pogubiłyśmy się w matni kobiecości, bo chciałyśmy być idealne.

Chciałyśmy być mądre, piękne i ponętne. Chciałyśmy pracować, wychowywać, zajmować się domem, a potem wieczorem wcielać się w najlepsze kochanki. Chciałyśmy mieć czas dla dzieci, dla męża, dla siebie. Chciałyśmy pokazać, że możemy, że potrafimy, że jesteśmy dość silne.

A kiedy się okazało, że nie jesteśmy idealne, że nie dajemy rady, to poczułyśmy się fatalnie. Zawiodłyśmy przecież siebie i cały świat... poczułyśmy i wciąż czujemy się przez to bezwartościowe.

Zapomniałyśmy, że jesteśmy tylko ludźmi.

A gdybyśmy tak własną wartość mierzyły inaczej... na przykład:

  • ilością okazanej miłości i czułości
  • dobrymi uczynkami
  • zaangażowaniem
  • zrozumieniem
  • inteligencją
  • osiągnięciami, nawet tymi tyci tyci, malutkimi jak bieg na 5 km, tydzień bez cukru, awans, pierwsza przeczytana książka od miesięcy, uśmiech pomimo złego poranka, zdobycie się na odwagę by się odezwać....
  • dotrzymanymi obietnicami
  • bezinteresownością
  • wykonanymi obowiązkami
  • rozdanymi uśmiechami, zwłaszcza w chwilach, kiedy masz ochotę krzyczeć czy trzaskać drzwiami
  • upieczonymi z sercem ciastkami i ciasteczkami
  • zaliczonymi egzaminami
  • ilością wypowiedzianych szczerze przeprosin
  • rozdaną radością
  • nocami spędzonymi z troską przy dziecięcym łóżku
  • rosołami ugotowanymi dla chorego bliskiego
  • słowami wsparcia dla tych, którzy go potrzebowali
  • udzieloną pomocą 

Tak wiele jest za co powinnyśmy się cenić.

Tak wiele jest za co powinnyśmy się kochać.

Bo jeśli pokochasz siebie, zaakceptujesz siebie taka jaka jesteś, to spojrzysz na życie z zupełnie innej perspektywy, i może wtedy uwierzysz mi kiedy mówię ... i ty możesz stać się Mistrzynią Własnego Życia. Bo by to zrobić, wystraszy tylko jedno - musisz uwierzyć!

Uwierz w swoją wartość.

Bo jesteś warta, wartościowa, taka jaka jesteś!

Podziel się moimi słowami z innymi kobietami, by tak jak i ja, uwierzyły, że czas już przestać wylewać na siebie cały ten hejt, te krzywdzące słowa.
Czas by pokochać siebie i całkowicie odmienić swoje życie!

Wyplączmy się z matni i wyciągnijmy do siebie rękę. 


Przyszłość należy do nas.

2 komentarze:

  1. Dziękuję za ten tekst.. Jest jak strzał w dziesiątkę 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za dobre słowo! Polecam się na przyszłość. Serducho dla ciebie!

      Usuń