77 Kocham to co robię! - Agata Leśniewska




Agata jest dowodem na to, że zawsze może być inaczej, że nic nie jest zapisane w kamieniu. Jest też dowodem na to, że można! Wszystko jest możliwe. Podstawowa zasada to nigdy nie rezygnować! Szczerze wierzę, że sukces Agaty, to zasługa zachowania równowagi pomiędzy ciałem i głową, jak i ciężkiej pracy nad jednym i drugim. Zamiast siedzieć i marzyć, wstań i działaj dokładnie tak jak Agata. I nigdy nie przestawaj się uczyć. Zapraszam was historię Agaty Leśniewskiej!


Ruch i sport towarzyszy mi w życiu chyba od urodzenia... Wrodzone ADHD nie pozwalało mi nigdy usiedzieć na miejscu, a moja sportowa droga skręcała w kierunku wielu form aktywności.

Zaczęło się od sportowej szkoły podstawowej i łyżwiarstwa figurowego wspieranego baletem i gimnastyką artystyczną. Potem przyszedł czas na trenowanie piłki ręcznej i lekkoatletykę. Już w podstawówce mialam jasny plan mojej drogi zawodowej. Liceum sportowe, AWF i praca związana ze sportem. Jednak życie ma na każdego z nas swój własny plan. Pod koniec szkoły podstawowej zachorowałam i nie mogłam dalej kontynuować mojej sportowej kariety. Poszłam do zwykłego liceum i koszmarnie się nudziłam. Do tej pory miałam każdy dzień wypełniony po uszy... szkoła, treningi w szkole oraz dodatkowe treningi wieczorami. 

Zaczęłam szukać zajęcia, czegoś co dałoby mi i ruch i pozwoliło rozwijać się artystycznie bo i w tą stronę ciągnęła mnie moja romantyczna dusza. W końcu trafiłam na kurs tańca towarzyskiego i jemu pozostałam wierna przez wiele lat. Skończyłam liceum i znowu życie zadecydowało za mnie. Sytuacja rodzinna i choroba mamy zepchnęły na drugi plan moje artystyczno-sportowe zapędy i trochę przypadkiem wylądowałam na Wydziale Budownictwa Wodnego i Hydrotechniki. 

Cały czas aktywnie tańcząc skończyłam studia, pracując już zawodowo od ostatníego ich roku i.... rozpoczęłam studia doktoranckie na kierunku Geotechniki. To był koniec mojej kariery w tańcu towarzyskim, szczególnie że na świat przyszedł mój syn, a trzy lata później córka. Zrobiłam doktorat z geotechniki, uzyskałam uprawnienia budowlane do projektowania i kierowania pracami budowlanymi. Miałam dobrze płatną pracę, wypracowaną pozycję zawodową. Pracowałam w bardzo dobrej firmie, ale każdy dzień spędzony przed komputerem był dla mnie męczarnią. Czułam że praca inżyniera to nie mój świat, że nie jestem na właściwym miejscu, że chcę czegoś innego. 

Teoretycznie odsunęłam sie od tańca, ale ze łzami w oczach oglądałam wiecznie filmy taneczne i kolejne odcinki Tańca z gwiazdami. W końcu zdecydowałam, że Taniec jest miłością mojego życia i muszę do niego wrócić. Poszłam na zajęcia salsy, potem również nauczyłam się bachaty. Godzinami siedziałam na sali, trenowałam, jeździłam na warsztaty i festiwale salsowe. Zrobiłam kurs instruktora zumby i szybko zacząłam prowadzić tego typu zajęcia. Niedługo potem rozpoczęłam też pracę jako instruktor tańca. Jako pierwsza w Trójmieście wystartowałam kursy bachaty solo skierowanej głównie do kobiet.

Łączyłam pracę zawodową, macierzyństwo i taniec. Coraz mocniej wtapiałam się w taneczny świat. Pragnęłam aby moja pasja stała się moim zawodem.
W 2014 raku podjęłam decyzję diametralnej zmiany mojej zawodowej drogi. Pożegnałam się z pracą inżyniera i postawiłam wszystko na jedną kartę Taniec. Prowadziłam po kilka godzin zajęć dziennie ciągle się szkoląc. Rozwijałam się na wielu płaszczyznach, trenowałam na sali tanecznej i na siłowni, ucząc się jak trenować by zwiększyć swoją siłę i dynamikę w tańcu a jednocześnie zadbać o estatykę ciała, która dla każdego tancerza jest niepodwarzalnie ważnym aspektem.

Jak to zwykle bywa w życiu jedna zmiana pociąga za sobą inne. W czasie gdy zmieniałam moje życie zawodowe, rozpętała się również burza w moim życiu prywatnym. Rozstałam się z mężem i nagle musiałam stać się samowystarczalna, utrzymać samodzielnie siebie i dzieci. Wiedziałam że nie chcę zawracać z obranej przeze mnie drogi więc kolejnym krokiem był kurs trenera personalnego i rozpoczęcie pracy w klubie fitness. Moja droga życiowa i zawodowa zatoczyła krąg i mimo różnych perturbacji i zakrętów robię to o czym marzyłam od dziecka.

Od ponad trzech lat pracuję jako trener personalny , instruktor fitness i instruktor tańca. Ciągle się rozwijam, szkolę, uczę. Zdobyłam uprawnienia instruktora Les Mills, prowadzę zajęcia grupowe fitness od wzmacniających do strechingu i zajęć BodyMind. Pokochałam jogę. W planach mam dalsze szkolenia. Pasjonuję się dietetyką i dietoterapią. Pochłaniam książki dotyczące odżywiania i tego jak odpowiednią dietą uleczyć lub zminimalizować choroby. Morsuję i namawiam do tego każdego napotkanego człowieka. Interesuję się medycyną chińską i naturalnymi metodami wzmacniania i uzdrawiania ciała i duszy, bo jestem zdania, że na nasze ciało ogromny wpływ ma to co dzieje się w naszej głowie i emocjach.

Moich poopiecznych staram się otoczyc opieką nie tylko trenerską, ale również diatetyczną i psychologiczną. Często rozmowa i odpowiednie do nich podejście ma znacznie większe znaczenie niż wycisk na treningu. Uwielbiam pracę z ludźmi i wiem że to nie tylko sport, nie tylko taniec ale przede wszystkim ludzie są moja pasją. Każdy rodzaj mojej pracy ma swoją odmienną specyfikę. Inaczej pracuje się z dużą grupą osób na zajęciach fitness, inaczej na zajęciach strechingu czy Bodybalance, inaczej na zajęciach tanecznych i inaczej na treningach personalnych czy prywatnych lekcjach tańca. Moi podopieczni to osoby w różnycm wieku i mające różne cele. Często pracuję z osobami starszymi i widzę że oprócz merytorycznych wskazówek treningowych potrzebuja spokoju, cierpliwości i ciepła. Każdego dnia uczę się ludzi i pracy z nimi. Rozwijam się dzięki nim. Dostosowuję swoje umiejętności do nich. Ich zaangażowanie, satysfakcja, zapał i małe sukcesy każdego dnia przynosza mi niesamowitą radość, szczęście i świadomość że robię to co powinnam, że jestem na właściwym miejscu i że to jest moja droga. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć że kocham moją pracę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz