17 I żyli razem długo i (nie)szczęśliwie...

Po promocji na Mazurach, czekała nas długa droga w Bieszczady. Głęboko w lesie, prawie przy granicy z Ukrainą znajdował się Dom Zielony. Tam czekała nas trzydniowa przeprawa z ekipą filmową. Trzeba było nagrać spot reklamowy a potem go zmontować i zatwierdzić. Damian chciał być obecny przy procesie twórczym od początku do końca. Czekało nas więc ponad 600 kilometrów drogi, czyli około dziesięciu godzin w trasie tylko we dwójkę. 
Początkowo Damian jak zwykle wisiał na telefonie. Kłopoty w raju. Jednak prowadząc tyle działalności ile on, ciężko pewnie o dzień, w  którym coś się nie zawali. 
- Podziwiam cię, wiesz? Jak ty to robisz, że panujesz nad wszystkim i nie dostałeś jeszcze totalnego świra ?- pytam kiedy kończy kolejną już rozmową, a w samochodzie zapada cisza.
- Gosia. Są rzeczy, na które mam wpływ. I są takie, na które nie mam. Nie mogę przejmować się na zapas, albo dawać się wyprowadzić z równowagi błahostkom. Zatrudniam ponad dwa tysiące osób. Nie ma dnia, żeby coś się nie spierdoliło. Ale życie toczy się dalej. Zamiast nad tym ubolewać, zawsze staram się wyciągnąć wnioski i wprowadzić ulepszenia w miejscach, w których da się to zrobić. A czasem po prostu trzeba odpuścić. Kiedy dostajesz kopa od życia, i nie możesz wstać, to lepiej chwile poleżeć, popatrzeć i poszukać rozwiązania.
- Ale jak się nie przejmować kiedy ryzykuje się swoim majątkiem, przyszłością, karierą? - pytam, zastanawiając się jak może mówić to z taką pewnością, jakby to było łatwe. 
- Nie da się zyskać, nie ryzykując. Trzeba zrobić wszystko by się powiodło. 
- Ale jak się nie powiedzie? 
-To trzeba zacząć od nowa. 
- Łatwo powiedzieć… - mówię nieprzekonana, ale od razu mi przerywa.
- Gośka, nie wiedziałem, że z ciebie taka pesymistka. 
- Nie, nie jestem pesymistką. Tylko wiem, że czasem człowiek wie co powinien zrobić, ale wprowadzić to w życie jest cholernie ciężko.
- Jest sposób na to by było łatwiej - mówi rzucając mi przelotne spojrzenie. Jest uśmiechnięty, jakby bawiło go moje zwątpienie. 
- Jaki? 
- Stać się lepszym. Mądrzejszym. Zdolniejszym. Trzeba się uczyć.
- Jak ktoś pracuje po dwanaście godzin i ledwo ma czas dla rodziny to ciężko znaleźć czas na edukację - kontynuuje lekko zirytowana jego pobłażliwym tonem. 
- Słuchaj. Zawsze jest jakieś ale. Ludzie są mistrzami w tworzeniu wymówek. Do tego boją się działać bo wiedzą, że porażka zawsze czeka za rogiem. Ale wszystko zależy od tego czego chcesz od życia i na czym ci naprawdę zależy. Wiem, bo sam zaczynałem od zera. Powiedz mi ile czasu Hania uczyła się chodzić? 
- Co? - pytam kompletnie zaskoczona jego pytaniem. 
- Jak długo uczyła się chodzić? Chyba nie wstała pewnego dnia jak ty z krzesła i nie poszła w długą, co?
- No nie. Przewracała się na początku wiele razy. Trochę chodziła na przemian z raczkowaniem. 
- Czyli próbowała do skutku. To czemu my się poddajemy, skoro małe dziecko tego nie robi. A my jeszcze je zachęcamy. Próbuj, próbuj, w końcu się uda. Mówimy praktyka czyni mistrza. A kiedy dorastamy, liczymy na to, że wszystko uda się za pierwszym razem. To tak nie działa. Poczytaj biografie znanych wynalazców, przedsiębiorców jak Edison, Honda, Ford. Im też nie wychodziło na początku. Ale się nie poddali. Ty też nie wyglądasz na taką co się łatwo poddaje - mówi znów rzucając mi przelotne spojrzenie. Już nie szczerzy się od ucha do ucha a jego ton stał się poważniejszy. 
- Nie, nie poddaję się tak łatwo. Ale czasami trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć dość. Niektórym rzeczom nie pisane jest funkcjonować - przyznaję cicho, prawie szeptem patrząc w dal na mijające nas auta.
- Wiem. Choć ja tylko raz się poddałem - mówi Damian z wyraźnym smutkiem w głosie. 
- Tylko raz?
- Tak. Kiedy dałem Kindze odejść. 
- Och. No tak. Szczerze powiedziawszy, kiedy na was spojrzeć, wyglądacie na idealną parę. Bardzo do siebie pasujecie. To naprawdę piękna kobieta - czuję że głos zaczyna mi drżeć. Chyba nie do końca chcę o tym z nim rozmawiać.
- Czyżbyś była zazdrosna? - żartuje. 
- Nie. Po prostu stwierdzam fakt. 
- Lepiej dogadujemy się teraz niż kiedyś. Z jednej strony się do siebie zbliżyliśmy. Można powiedzieć, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Ale musiałem dać jej odejść. Nie miałem prawa jej trzymać na siłę. Tym bardziej, że nie do końca wtedy rozumiałem to wszystko. Byłem strasznie zły. Ciężko było przyznać się do porażki. Przed sobą jak i przed nią. Ale wiesz, ja tak na prawdę nie miałem nigdy pojęcia jak powinien wyglądać związek. Zawsze byłem pochłonięty czymś innym, czymś ważniejszym niż ona. Nie miałem dobrych wzorców z dzieciństwa. Dopiero w zeszłym roku, patrząc na to jak mój brat żyje ze swoją kobietą zrozumiałem jakim palantem byłem i jak okropnie ją traktowałem. Założyłem, że ona jest i będzie. Taki stały element wyposażenia domu. 
- Twój brat? Kamil tak? 
- Tak. Pojechałem do niego do Nowego Yorku w zeszłym roku. Nie widzieliśmy się parę lat. Zawsze traktowałem go trochę jak ojca i mentora. To zajebiście inteligentny facet. Pod każdym względem. 
- Co zobaczyłeś, że to do ciebie dotarło? Co sprawiło, że zrozumiałeś swój błąd. 
- Kamil jest z Samanthą piętnaście lat a znają się prawie dwadzieścia. Mieszkali na tej samej ulicy, poszli na tę samą uczelnie a teraz pracują razem. Ramię w ramię. Cały dzień razem. A on dalej ją traktuje jakby była jedyna na świecie. 
- To znaczy? 
- Jak na nich się patrzy to można mdłości dostać - śmieje się - cały czas na siebie patrzą jakby mieli po naście lat i to była ich pierwsza miłość. 
- To musi być piękny widok.
- Jest, ale nie dla faceta, któremu wszystko się ułożyło poza właśnie tym jednym. Sex i kobiety jak z okładki ci tego nie dadzą - kiedy to mówi zaczynam się zastanawiać ile kobiet w swoim otoczeniu już zaliczył. W jego głosie słychać żal i smutek. Wiem, że to co mówi jest szczere. Doceniam to, ale biorąc pod uwagę, że spędziliśmy ze sobą noc, a on dalej traktuje mnie jak wcześniej, czuję że nie jestem ani nie będę dla niego niczym wyjątkowym. 
- Zdradził ci sekret ich szczęśliwego związku? -dopytuje, bardzo ciekawa co mi odpowie.
- Ostatniego dnia przed moim wyjazdem, kiedy patrzyliśmy na zachód słońca nad Nowym Yorkiem, pomimo że widok był nieziemski, ja nie potrafiłem się z niego cieszyć. Kiedy go zapytałem co sprawia że dalej widac w nich ten żar miłości, ktory zazwyczaj czuję sie na początku, powiedział mi, że na kobietę trzeba patrzeć tak jakby się ją widziało po raz pierwszy, traktować jakby była jedyną kobietą na świecie i kochać się z nią tak, żeby czuła, że dla ciebie to za każdym razem przywilej i ogromne szczęście móc ją dotykać i całować. Jeśli będziesz taki dla kobiety, ona będzie taka dla ciebie i żadna rutyna, nie jest w stanie wkraść się w twoje życie. Nic nie będzie nigdy ważniejsze od kobiety, którą traktujesz jak największy dar od życia - mówiąc to, Damian był bardzo cicho. Tak cicho, że musiałam skupić się by słyszeć każde słowo. Ale to co mówił, sprawiło że poczułam się jeszcze gorzej. Karol był cudownym kochankiem i zawsze był dla mnie dobry. Ale my nigdy nie byliśmy taką parą. No może nie licząc pierwszych miesięcy naszej znajomości. 
- Karol jest świetnym mężczyzną, ale już dawno nie byliśmy dla siebie niezbędni. Nasze drogi się rozeszły. Chwilowo daliśmy sobie czas na zastanowienie co dalej. Jest teraz w Hiszpanii z Hanią. Ale nie przypuszczam, żebyśmy do siebie wrócili. 
- Rozstaliście się? Czemu mi nie powiedziałaś? - pyta z wyrzutem w głosie, wracając do swojego standardowego tonu głosu, lekko podniesionego i trochę aroganckiego. 
- Jakoś nie chce o tym głośno mówić. Dla mnie to też porażka. Z wielu powodów - odpowiadam spokojnie patrząc wszędzie, byle nie na niego.
W tym momencie wnętrze auta wypełnił jakże znajomy dźwięk jego telefonu. Z niechęcią odbiera telefon, ale jest zły. Słychać to w jego głosie. Po paru rozmowach i wielu dobrych wiadomościach zły humor mu przechodzi.
Przez resztę drogi rozmawialiśmy o pracy, nie zbaczając na żadne poważne tematy. Było mi ciężko z jednej strony, gdyż gdzieś tam w głowie słyszałam głosy, które powtarzały mi, że jestem niewyjątkowa. Przeciętna. Jestem kobietą, która tak jak kiedyś mężczyźni w moim życiu tak teraz Damian, traktuje jak chwilową rozrywkę. Ale z drugiej strony, czuła się w jego towarzystwie bardzo dobrze. Nie bałam się z nim rozmawiać. Byłam z nim zawsze szczera. Nie zastanawiałam się co powinnam a czego nie powinnam mówić. Nie edytowałam swoich wypowiedzi, po prostu mówiłam to co czuję i myślę. Jak nigdy wcześniej w swoim życiu, byłam z kimś tak otwarta. Ale wątpliwości cały czas gdzieś za mną się ciągnęły jak nieprzyjemny smród kiedy wdepniesz w psie gówno, ale jeszcze o tym nie wiesz, 
Kiedy dotarliśmy do hotelu, który był przepiękny i położony w niesamowitym miejscu, Damian jak zwykle zabrał moje bagaże i spokojnie zaprowadził do mojego pokoju. Byłam zmęczona drogą i myślami, które kotłowały się w mojej głowie. Stojąc przed moim pokojem patrzeliśmy na siebie, a ja zastanawiałam się co on tak na prawdę widzi patrząc na mnie. Wiele bym dała, żeby poznać jego myśli. Powiedział, że nie skomplikuje mi życia. Zaznaczył, że sex i piękne kobiety to nie wszystko. Ale kim ja byłam w tym wszystkim dla niego? Wiedziałam, że dalej kochał swoją żonę. I nie miało znaczenia, że nie są już razem. Byłam pewna, że wiele dla niego znaczy. 
- Mogę spędzić z tobą tą noc? - zapytał patrząc mnie. Jego błękitne oczy świeciły w przyciemnionym korytarzu. Jego słowa poczułam w środku siebie a moje ciało zareagowało natychmiast. Wiedziałam, że go pragnę. Chyba potrzebowałam go dziś przy sobie, bardziej niż bym chciała. Pragnęłam zatracić się w nim i przestać myśleć o całym świecie. Nic nie mówiąc, skinęłam głową. Damian otworzył kartą drzwi i puścił mnie pierwszą. Kiedy znaleźliśmy się w środku, rzucił bagaże na podłogę i odwrócił się w moją stronę. Bez słów zaczął mnie rozbierać i całować jednocześnie. Powoli zaprowadził pod prysznic. Pod gorącą wodą, namydlił moje ciało a ja pierwszy raz od wielu miesięcy poczułam, że ktoś o mnie dba. Tym razem kochaliśmy się zupełnie inaczej, spokojniej. Jego ruchy były wolniejsze, ale dalej zdecydowane i pełne potrzeby. Dotykał mnie wszędzie, jakby chciał poznać moje ciało, jakby chciał narysować jego mapę. I cały czas na mnie patrzył, a ja leżąc pod nim nago poczułam się piękna.

zdjęcie:freepik


Każda z nas ma swoją wizję idealnego związku i mężczyzny ( bądź kobiety). Zbudowałyśmy te wizję na podstawie obejrzanych filmów, przeczytanych książek, zasłyszanych opowieści. Szukamy cały czas mężczyzny, który sprosta naszym oczekiwaniu, a kiedy nie zjawia się dość szybko, bierzemy co los daje. 
Początki są zazwyczaj piękne, pełne uniesień i szlachetnych gestów. Noce wypełnia namiętność, a dnie tęsknota. Mijają lata, a my porównujemy swoje wyobrażenie miłości z własną rzeczywistością i przeżywamy załamanie nerwowe. Porażka na całej lini. 
Całonocny seks zamienił się w przelotne uniesienie, które często zamieniłabyś na chwile świętego spokoju. Rozmowy o was i o tym co będzie wyparł telewizor, telefon i inne takie. 
Nie patrzycie na siebie z podziwem, a często z wyrzutem i złością. Obwiniacie się za wiele rzeczy. Chciałyście czegoś innego od życia, ale znowu nie wyszło. Zamykacie się w sobie i okopujecie w swoim obozie. W końcu to wojna na dwa fronty, a ty nie ulegniesz, nie poddasz się. Nie gracie w tej samej drużynie. 
Nawet na najprostszą prośbę potrafi zareagować nerwowo, jak na przykład wyniesienie śmieci. Twierdzi, że nie jest twoim śmieciarzem. A przecież kiedyś nie robił ci problemów. Chętnie spełniał twoje prośby. A teraz ze wszystkim ma problem. Mówisz, że kiedyś było cudownie. Ale pojawiły się dzieci, kredyty, przeszkody. Wszystko stanęło wam na drodze. I tylko praca dom, praca dom. Nie czujesz się wyjątkowa, nie czujesz się warta czegoś lepszego. A powinnaś. 

Na udany związek na lata znajdziesz wiele przepisów. 
Zanim dam ci swój, odpowiedz sobie na następujące pytania:
1. Czemu jesteś ze swoim partnerem?
2. Za co go kochasz?
3. Ile bys dla niego zrobiła?
4. Jak wygląda wasze wspólne życie a jak chciałabyś by wyglądało?
5. Jakie przeszkody stoją wam na drodze do wspólnego szczęscia?
6. Ile ze sobą rozmawiacie? 
7. O czym ze sobą rozmawiacie i jaka jest jakość tych rozmów? Często krzyczycie?

Ja ze swojej strony powiem ci tylko tyle. Każda z nas warta jest partnera (bądź partnerki) który będzie nas nosił na rekach.

Ale, zawsze jest jakieś ale.

Pamietaj, nigdy nie usłyszysz odpowiedzi na pytanie, którego nie zadałaś.
Nigdy nie dostaniesz tego, o co nie poprosiłaś.
Nigdy nie będziesz kochaną, jeśli nie pokochasz sama siebie.

Daj sobie szansę. Daj innym szansęe. Zastanów się na tym co czujesz a co chciałabyś czuć. I daj z siebie wszystko by żyć życiem, o którym pragniesz.

Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. A poprzez samodyscypline, ciężką pracę nad sobą i postawienie sobie wysoko poprzeczki, możesz osiągnąć wszystko. Kiedy wymagasz od siebie więcej niż inni kiedykolwiek by mogli, przestajesz czuć że coś musisz ale zaczynasz czuć, że coś chcesz.

Chcesz żyć pełnią życia.

Więc żyj. I swoim entuzjazmem zarażaj innych.


Ciąg dalszy o związkach w kolejnym poście pt. Namiętność opublikowany będzie w piątek 18 sierpnia 2017.

Zapraszam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz