15 Pożądanie

Większość z nas jest bardzo podatna na sugestię, na dobrą reklamę, na pranie mózgu jakie robi się nam od urodzenia. Wierzymy, że kierujemy się własnymi poglądami, przekonaniami. Zarzekamy się, że nie kupujemy tego co nam się nachalnie sprzedaje.

Gówno prawda.

Pranie mózgu jakie nam fundują w szkole, w domu, w pracy i jakie sami sobie fundujemy ograniczając siebie i swój rozwój, odbiera nam to co w nas najcenniejsze. Potencjał, jaki mamy, tłamsimy ślepo podążając za tłumem. Nie zarzekaj się, że jest inaczej, bo nawet ja pisząc te słowa wiem, że nie jestem inna.

Czytamy pierdoły bez wartości, słuchamy niewiarygodnych mediów, oglądamy sztucznych ludzi i wyrabiamy sobie światopogląd. Zaniedbujemy się, samorozwój odkładamy na emeryturę albo machamy ręką, robimy głupią minę i stwierdzamy, że to jakaś głupota chwilowo na fali. Zwracamy oczy ku fikcji, pochłaniamy puste słowa i osiadamy na laurach. I nic nam się nie chce zmieniać, bo przecież i tak nie mamy czasu. Albo pieniędzy. Albo obu.

Wizerunek kobiety dla mnie piękniej bardzo się zmieniał na przestrzeni lat. Jednak zawsze, ta piękna kobieta to była tylko twarz jak z okładki. Tak, tej, której nie chce oglądać i ciało jak z kolejnej, której nie chce wcale czytać. Ale czytam. I oglądam. Ale już nie chce być taka sama.

Kiedy miałam piętnaście lat, czułam się jakbym była najbardziej samotną dziewczyną na świecie. Szukałam miłości, ciepła. Czułam, że mam dużo do zaoferowania. Chciałam czuć, że gdzieś należę, że i dla mnie jest miejsce na świecie.

Ciepło i miłość, wydawało mi się, że dają chłopcy. Tyle lat, żyjąc tylko z mamą, której i tak więcej nie było w domu jak była, odzwyczaiłam się od męskiego pierwiastka, który stał się dla mnie źródłem tajemnic i czegoś nieosiągalnego. Zaczęłam więc szukać, rozglądać się i wysyłać sygnały.

Wizję swojego pierwszego razu miałam w głowie odkąd skończyłam dziesięć lat. Wydawało mi się, że to będzie wydarzenie, które mną zawładnie i pochłonie w całości. Które zapamiętam na całe życie. To miał być moment zwrotny w moim życiu, moment WoW. I pomimo, że był to moment zmieniający życie, to zdecydowanie nie w sposób, w jaki oczekiwałam. Moja wiedza i wyobrażenia ograniczały się do filmów i książek, w których miłość to zawsze ukradkowe spojrzenia, motyle w brzuchu i dreszcze.

Pragnęłam by ktoś mnie rysował jak Jack swoją Rose. Chciałam Angel’a w jego czarnym płaszczu, by otulał mnie swoim silnym ramieniem i zapewniał poczucie bezpieczeństwa przed złem tego świata. Chciałam przeżyć płomienny romans jak Satine i Christian na tle paryskiej bohemy. Pragnęłam miłości, która zmienia na lepsze i inspiruje jak w Szkole Uczuć i ponad wszystko, pragnęłam tej iskry, tego czegoś co sprawi, że zapłonę jak jak Allie i Noah w Pamiętniku. Co za banał prawda?

Krystiana poznałam na imprezie w szkole. Był starszy, popularny i bardzo przystojny. Brunet z zielonymi oczami w skórzanej kurtce. Impreza była średnia. Pamiętam, że nie chciałam nawet na nią iść. Raczej unikałam takich wydarzeń. Ale pokłóciłam się z mamą o jakiś pierdół i musiałam wyjść z domu, żeby ochłonąć.
Na parkiecie chciałam wytańczyć całą złość. Poszłam na żywioł, synchronizując swoje ruchy z dźwiękami muzyki. Krystian nie wiadomo skąd ani nie wiadomo kiedy znalazł się koło mnie. Nie umiał tańczyć. Jego ruchy były raczej nieudolne, ale nie przejmował się tym. Był bardzo pewny siebie. Robił wszystko by się do mnie zbliżyć. A mi to zaimponowało. Ta bezpośredniość. Chcesz czegoś, i sięgasz po to.

Tydzień później zaprosił mnie do siebie. Jego rodziców nie było. Byliśmy sami, a ja czułam się jak chodząca pochodnia. Każdy jego ruch, jego dotyk, rozpalał mnie jeszcze bardziej. Te motyle w brzuchu, to uczucie, kiedy patrzał mi prosto w oczy. Czułam się jak bogini. Do dziś pamiętam smak jego ust kiedy całował mnie jakbym była jedyną dziewczyną na świecie.

Nie musiał mnie prosić. Sama zaczęłam go rozbierać. Nie spuszczając wzroku z jego twarzy, rozpięłam mu rozporek i zaczęłam masować. Był bardziej niż chętny a ja przez te parę chwil, czułam jakbym urodziła się na nowo.

Spaliśmy ze sobą jeszcze parę razy, a kiedy mu się znudziłam, znalazł inną. Nasze rozstanie nie było dramatyczne. Nie miałam do niego żalu. Ale wiedziałam, że potrzebuję tego więcej. Więcej ciepła i bliskości. Nawet w tak kiepskim wydaniu. Błądziłam po omacku szukając spełnienia moich pragnień.
Pamiętam, jak jeszcze moi rodzice byli razem, bardzo chciałam mieć zwierzątko. Jakiekolwiek. Byłam jedynaczką, której ciężko było nawiązać kontakt z rówieśnikami. Chciałam mieć coś tylko dla siebie co mogłabym kochać. Ale rodzice nigdy się nie zgodzili. Twierdzili, że nie jestem dość odpowiedzialna, dość dojrzała. Do dziś słyszę, jak to powtarzają. Nie wiem czy rzeczywiście tak uważali, czy tylko chcieli odwieźć mnie od tego pomysłu, ale bardzo wryło mi się to w pamięć i wywarło na mnie spory wpływ.

Kiedy zobaczyłam Czajkowskiego przed swoimi drzwiami w środku nocy przez głowę przebiegło mi tysiąc myśli. Stałam tam, wryta w podłogę, w pełni rozbudzona jak po ostrym treningu czy paru kilometrach na bieżni. Damian wyglądał nieziemsko. Miał muskularne ciało, płaski brzuch a jego blond włosy były mokre i w nieładzie opadały mu na twarz. Patrzał na mnie tak intensywnie, z takim żarem i smutkiem jednocześnie.

- Damian? - zapytałam cicho, starając się opanować drganie głosu. Byłam z wieloma mężczyznami w swoim życiu i wiem co to znaczy pożądać, jednak to co czułam w tym momencie jest niemożliwie do opisania.
- Gosia, ja wiem, że nie powinno mnie tu być. Wiem że jesteś mężatką i że powinienem dać ci spokój. Już parę razy dałaś mi do zrozumienia, że nie jesteś zainteresowana ale mimo wszystko nie mogę przestać o tobie myśleć. Nigdy wcześniej nie spotkałem takiej kobiety jak ty. Jesteś uosobieniem pasji, zaangażowania i dobroci. A do tego jesteś tak cholernie piękna i pociągająca, że nie mogę ci się oprzeć - powiedział prawie na jednym wydechu, patrząc mi prosto w oczy, stojąc dosłownie metr przede mną.

Czułam się w tym momencie jakbym jechała wyścigówką zbliżającą się do ostrego zakrętu. Na liczniku ponad dwie stówy a ja muszę skręcić i nie wylecieć z toru. Poziom adrenaliny skoczył mi do niemierzalnych wartości, serce waliło niczym młot a krew zaczęła wrzeć w żyłach nagrzewając moją skórę od wewnątrz niczym upalne słońce od zewnątrz.

W życiu pragnęłam wielu rzeczy a większość z nich wydawała się nieosiągalna. Częściej niż bym chciała, czułam się niewarta. Swoje marzenia zostawiałam na koniec, bardziej dbając o dobro innych. Gdyby nie Karol, nigdy bym nie założyła swojej firmy i nie zaczęłabym wierzyć w to, że mogę coś osiągnąć samodzielnie. Przy nim czułam, że należy mi się coś dobrego od życia. Ale od dawna to uczucie we mnie słabło. Chciałam sama odnaleźć siebie i nauczyć cenić się za to jaka jestem. Nie chciałam się angażować w nic po za pracą, tym bardziej, że z Karolem nie postanowiliśmy się definitywnie rozwieźć. Co prawda nie widzę dla nas przyszłości, ale nie chcę być nielojalna. Jak Karol. Ale może tym razem jest trochę inaczej. Muszę podjąć decyzję i zaakceptować jej konsekwencje. Czy odważę się sięgnąć po to czego pragnę od tak dawna, czy stchórzę, poddam się i posłucham tego cichego głosu, który po cichutku mi w głowie szepce, że jestem podróbką, ladacznicą i chodzącą porażką?



zdjęcie:freepik

Pożądanie ma wiele znaczeń. Jest to emocja, która niestety wielu kojarzy się tylko z cielesnością, z sexem i bardzo często ma ona negatywne konotacje. Jest to silne uczucie, pragnienie czegoś bardzo, z głębi serca, duszy, całym naszym jestestwem. Jedna z tych emocji, która potrafi zmieniać. Nas, wydarzenia, historię. Kiedy czegoś pożądamy, całe nasze ciało jest zaangażowane. Jesteśmy wtedy aktywniejsze, bardziej pobudzone, wrażliwsze na bodźce. Pożądanie jest jednym z tych uczuć, które
sprawia, że żyjemy pełną gębą.

Jaka inna emocja najczęściej towarzyszy pożądaniu? Czy zgadniesz? Sądzę, że nie. Najczęściej towarzyszy mu wstyd. Ukrywamy nasze pragnienia, nie mówimy o nich, wstydzimy się ich. Czemu? Bo nam się wmawia, że nie dla psa kiełbasa. Że nie wszystko można mieć. Nie można mierzyć za wysoko. Bo się sparzysz, spadniesz na dupę i będzie bolało. I chuj, niech boli.

Jeżeli nie będziesz pragnąć, nie będziesz pożądać by doświadczyć życia takiego jakie jest, jakie może być w swojej najlepszej oprawie, będziesz tego żałować. Co to za życie, kiedy chodzisz jak robot, z pracy do domu, z kuchni do łóżka, z supermarketu do samochodu i tak w koło zegara.

Nie wstydź się pragnąć, niezależnie co by to nie było. Ale pamiętaj, niech to co pożądasz, będzie dobre dla ciebie. Nie chciej wygrać w totka. Chciej zarobić pierwszy milion. Pękaj z dumy z każdej zarobionej złotówki. Nie otaczaj się ludźmi, którzy ciągną cię w dół. Ludźmi, którzy cię nie doceniają. Jeżeli pragniesz bogactwa, to super. Bycie bogatym pozawala doświadczyć wielu rzeczy. Chcesz romansów, to też świetnie. Różni kochankowie mogę cię wiele nauczyć, a każdy z nich może wnieść do twojego życia coś dobrego, nowego.

Podróżuj, poznawaj nowe światy i buduj swój, tak jak chcesz z cegieł, które sama wypalisz. Pożądaj życia, zarażaj swoim pragnieniem innych i nie wstydź się pragnąć mocniej i mocniej. Nie bój się porażek. Bez nich wszystko było by bez sensu. Przygotuj się na nie i nie daj się nim. Wstań silniejsza, mądrzejsza. Doświadczaj życia, nie myśląc tylko o konsekwencjach. Nie bój się ryzyka. Albo bój się, ale i tak zrób to o czym marzysz. 

I dziel się wszystkim co masz i co osiągnęłaś. Świętuj każdy dzień i każdy, nawet najmniejszy sukces. Przejdź obok tego pysznego ciasta i nie skosztuj go. Albo zjedz je całe i ciesz się jego smakiem, tą sensacją kiedy jesz coś co naprawdę daje ci orgazm w ustach. I nie miej wyrzutów sumienia. Postaw się komuś, kto tobą dyryguje i nie liczy się z twoim zdaniem. Odezwij się, kiedy zazwyczaj milczysz. Kup sukienkę, w której poczujesz się kobieco. Kiedy skończysz ciężki trening, podskocz do sufitu powiedz Jeeeee! Dała radę!!!Jestem wielka. Bo jesteś. Jesteś Mistrzynią.

PAMIĘTAJ!

Wszystko jest w twojej głowie. Od ciebie zależy jak to poukładasz, i do jakich wniosków dojdziesz. Słowa mają olbrzymią moc. Codziennie słyszysz ich tysiące. A słysząc coś tysiące razy, staje się to bliskie, znajome. Przechodzi do podświadomości i wpływa na całe twoje życie. Uważaj co powtarzasz, na co się wystawiasz.

Zadanie: Weź swój dziennik. Wypisz wszystkie rzeczy, których pragniesz w swoim życiu. Te materialne i niematerialne. Nie wstydź się ich. Niech będą takie skromne, malutkie ale i takie wielkie, olbrzymie, które wydają się nierealne.

Twoje pragnienia, to nic innego jak cele w twoim życiu.

Kieruj się nimi, niech wyznaczają ci drogę.

Powodzenia!

3 komentarze:

  1. Ach, jak bardzo się zgadzam. Wszystko jest w naszych głowach i dobrze nad tymi głowami pracować i wiedzieć co jest nasze a co wdrukowane :) Ostro to przerabiam ostatnio! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo dziwne, że właśnie dzisiaj trafiłam na ten artykuł. Potrzebowałam coś takiego usłyszeć .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafimy do siebie przyciągać to czego potrzebujemy :) Ciesze się że to czego szukałaś, znalazłaś tu!

      Usuń