14 Podświadomość





Znacie to uczucie, kiedy przez moment wydaje się wam, że możecie przenosić góry. I to własnymi rękami? Co was zainspirowało? Co dało wam tego kopa do działania?

Cokolwiek by to nie było. Książka, film, artykuł, rozmowa, to ta chwila, kiedy jesteś w 100% pewna, że możesz, że potrafisz, że to się uda- ta chwila ma krótkie życie.

Dlaczego? Nasza świadomość walczy w tym momencie z naszą podświadomością.

Dzwoni budzik. Wszyscy śpią. Ciemno. Zimno. Po co będę wstawać!? Usypiasz budzik na pięć minut, na dziesięć. Na piętnaście. Po dwudziestu w końcu wstajesz. I już wiesz, że będziesz spóźniona. Nie ułożysz włosów tak jak chciałaś, nie umalujesz się tak jak lubisz, a najlepszą bluzkę będziesz poszukiwać dwadzieścia minut.

I dzień do dupy. Wiesz, że jeśli tak się zaczął, to tak się skończy. Twój pech i tyle.

Gówno prawda. Ale zacznijmy od początku.

Myślisz, może zacznę biegać, ćwiczyć, spacerować lub jeździć na rowerze? Zacznę szanować swoje ciało! 
Może chociaż pójdę rano po świeże bułki?

Wstanę wcześniej i zrobię to. Zacznę dzień inaczej. Zobaczę wschód słońca, zjem zdrowe śniadanie, wstanę uśmiechnięta. Ustawiasz wieczorem budzik, wyobrażasz sobie jak będzie wyglądał twój kolejny dzień i czujesz się świetnie. Czas na zmiany, będzie super. To jest twój moment! Ten moment, kiedy się nie dasz! Nie tym razem.

I następnego dnia dzwoni budzik. I wszystko jest inaczej niż miało być.

Jeszcze nie otwarłaś oczu, a już ci się nie chce. Tak na prawdę, to właśnie twoja pierwsza myśl.

Jezu, nie dzisiaj. Nie dam rady. Mogłabym dłużej pospać. Przecież wszyscy jeszcze w łóżkach. Co ja będę się wyrywać przed szeregi. Zacznę od jutra. Jaką różnicę zrobi jeden dzień. Za późno spać poszłam. Będę nieprzytomna w pracy. Ja muszę przecież spać minimum osiem godzin, żeby funkcjonować jak człowiek. Żaden ze mnie ranny ptaszek. Ja to raczej nocny marek jestem. 

Wymówki się piętrzą, czas ucieka. Budzik znowu ma drzemkę, a ty dalej leżysz. I nic się nie zmienia.
Zdrowe jedzenie poszło w kąt kiedy po owsiance na wodzie i kubku zielonej herbaty chwytasz w biegu niedojedzoną wczoraj drożdżówkę albo ciasteczko, które leżało na wierzchu i kusiło swoją teksturą, kolorem i zapachem. I chuj, dupa i kamieni kupa.

To od jutra. Jutro zacznę. Może trzydzieści dni bez cukru z Chodakowską. Albo zrezygnuje z białego pieczywa i makaronów. Zacznę myśleć, o tym co pochłaniam. Przestanę podjadać. Oduczę się pić słodkiej kawy. Od jutra.

Jutro idziesz z kumpelą do kawiarni i patrzysz na te babeczki za szybą, na ciasto bezowe, na sernik z rosą i na czekoladę na gorąco z bitą śmietaną i malinami, którą kelnerka właśnie niesie do twojej sąsiadki. Odwracasz wzrok w drugą stronę a tam jakaś wredna, szczupła baba delektuje się tortem orzechowym. A to przecież twoja ulubiona kawiarnia. Serwują tu najlepszą czekoladę na gorąco. Aksamitną, delikatną i nie za słodką. I domowe ciasto.
To może jednak od poniedziałku. Jedna babeczka ci nie zaszkodzi. Przecież zasługujesz na tę chwilę rozkoszy. Cały dzień zapierdalasz. Coś ci się od tego życia należy. Nie można sobie wszystkiego odmawiać!

I dalej nic się nie zmienia.

Myślisz sobie, lepiej się zorganizuje. Czas kiedy nie jestem w pracy, albo nie spędzam z dziećmi poświęcę na coś pożytecznego. Zacznę czytać książki. Prawdziwe książki, nie gazety o wątpliwej wartości kulturalnej. Nauczę się nowych przepisów. Podejmę nowe wyzwania. Wygospodaruje czas dla swoich pasji. Wszystko to zrobię. Jutro.

Jutro przychodzi i przygniata cię swoją realnością. W ciągłym biegu ledwo masz kiedy skorzystać z łazienki, a gdzie tu wcisnąć czas na pasje? Wieczorem? Jesteś tak padnięta, że książki nawet nie chwytasz w rękę. I tak byś nad nią zasnęła.

Przychodzi taki dzień i kiedy kładziesz się spać i robisz rachunek sumienia.

Wszystkie te obietnice, które sobie dałaś i nie dotrzymałaś. Wszystkie te zmiany, które miałaś wprowadzić a nie wprowadziłaś. To wszystko wzbudza w tobie negatywne emocje. Przestajesz się szanować. Nie masz do siebie zaufania. Nie podziwiasz się, nie jesteś dumna ze swoich postępów. Bo ich zwyczajnie nie ma.
Zaczynasz wstydzić się sama przed sobą. Masz do siebie pretensje. A może obwiniasz cały świat, za to, że twoje życie tak się właśnie ułożyło i nie masz wyjścia, musisz się dostosować i czuć się jak chodząca porażka. To nie twoja wina. Po prostu nie dajesz rady. Bardzo byś chciała, ale nie masz jak. Nie masz kiedy. Nie, nie, nie! NIE!
Każda z nas się tak czasem czuje. Od dziecka trzymamy się utartych tekstów, które nam wciskają rodzice, rodzina, nauczyciele, znajomi, przyjaciele. Telewizja i prasa. Wszystko po kolei. Rozmawiasz z kumpelą, i czujesz, że ona ma z górki a tobie tylko kłody pod nogi.
Albo w krzyżowej wymianie narzekacie na swoje życie, na los, który tak was doświadcza.
Życie jest trudne, tak musi być. Prawda?

Powtarzali ci od dawna, że taka już twoja uroda. Nie schudniesz. Nie pozbędziesz się trądziku. Nie będziesz silniejsza. Jesteś tylko babą.
Lepsza praca? Własna firma? Po co? Mąż zarabia, a ty wychowuj dzieci. Co z ciebie za kobieta, że nie chcesz być matką polką w domu przez okrągły rok?!
Jaki rozwój, jakie książki. Lepiej za tą stertę prasowania się weź. A jutro zamiast biegać rano, weź szmatę i umyj wszystkie okna. A wieczorem włącz sobie M jak miłość, usiądź z chłopem na kanapie i ponarzekaj. A jak będzie chciał cię zaciągnąć do łóżka, to powiedz, że cię głowa boli. Żeby nie było, że jesteś znowu zmęczona. No bo od czego?
Nie rób sobie tego. Nie wysilaj się, bo swój szczyt już osiągnęłaś.
A kiedy za czterdzieści, pięćdziesiąt a może sześćdziesiąt lat spojrzysz na swoje życie, i zobaczysz to co wszyscy. Niewykorzystane szanse, okazje i możliwości. Doświadczenia, których nie zaznałeś. Bo przecież, co masz zobaczyć? Życie jak życie. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, jak to niektórzy mówią. A wszystko co życie ma do zaoferowania nie jest i nie było dla ciebie, ale dla tej elity, do której ty nigdy nie będziesz należeć.

NO JA PIERDOLE!

Ale tak to działa. Mamy wyprane mózgi. Wierzymy i mamy to, co nam co dzień powtarzają, co same sobie codziennie powtarzamy i na czym same skupiamy myśli. Przeanalizuj jedne dzień, zrób notatki z tego o czym myślisz, a będziesz przerażona. 

Nasza podświadomość kieruje naszymi działaniami zawsze prowadząc nas w stronę komfortu. To co znamy, czego doświadczyliśmy, to jest dobre. W tą stronę trzeba pójść.

Wszelkie zmiany, próby zrobienia czegoś innego spotykają się z oporem. Z wielu strony. Z zewnątrz, od otoczenia, które mówi weź usiądź i nie świruj. Wrzuć na luz i odpocznij. Co się będziesz przemęczać. Nie warto. Ze środka, z naszej podświadomości. Wstawanie wcześnie nie jest ci znane. To ogromne poświęcenie, na które cię nie stać. To się nie uda, bo tego nie znasz.
Komfort, wygoda, bezpieczne tereny. Tym zawsze kieruje się nasza podświadomość. We wszystkim.

Zapal sobie, poczujesz się lepiej. Odprężysz się. Znasz to.
Usiądź w fotelu i włącz jakiś sitcom. To przecież takie śmieszne. Znajome.
Nie chudnij, bo trzeba kochać się takim jaki jesteś. Taka byłaś od dawna i taka już zostaniesz. Taka twoja uroda.

Nasze myśli, to co robimy, nad czym się zastanawiamy to wszystko bazujemy i opieramy na latach doświadczeń i posiadanej wiedzy. Nie chcę tu przytaczać żadnych badań czy naukowców, którzy poparli by to co piszę, ale zachęcam byście mnie sprawdziły.

Nasza podświadomość, nasz auto pilot, odpowiada za 95% tego co dzieje się w naszym życiu. 95%!!! Podam ci przykład. Jedziesz do pracy. Drogę znasz na pamięć. Całą drogę myślisz o ciężkim dniu jaki cię czeka. Kiedy parkujesz pod biurem, zastanawiasz się, kiedy ta droga minęła. Nie zastanawiałaś się nad przepisami ruchu drogowego, autami koło siebie. Po prostu jechałaś. Jakby ci postawili nagle inne znaki na drodze, na przykład złośliwie zrobili jednokierunkową, oczywiście w miejscu gdzie ty jedziesz w tym drugim , to pojedziesz pod prąd. Auto pilot działa cały czas.

Chcesz schudnąć, rzucić palenie, nauczyć się gotować. Ale to przecież trudne. I to masz zakorzenione w podświadomości. To trudne. Będzie ciężko. Pewnie za ciężko. Przecież jesteś grubasem -to cię będzie definiować do końca życia. Jesteś palaczem. Zawsze byłaś kiepską kucharką. Jeśli z takimi założeniami zaczynasz coś, to nie ma prawa się udać.

Jakie masz wyjście.

Tak na prawdę tylko jedno. Zrób sobie swoje pranie mózgu i zacznij uczyć się nowych rzeczy i nawyków, by one stały się twoją nową rutyną. 

Jak to zrobić.

Pierwsze.

Zrób listę rzeczy, które chcesz zmienić. Użyj swojego dziennika.

Drugie.

Kup sobie książkę ( są też biblioteki, takie miejsca gdzie można wypożyczyć książki ) bądź audiobook, jeśli nie masz kiedy czytać albo wejdź na you tuba i poszukaj filmiku w kategorii, która cię interesuje. Naucz się na pamięć słuchając tego codziennie.

Trzecie.

Wprowadź nowy nawyk i rób to przez trzydzieści dni. Tyle potrzeba, żeby twoja podświadomość dodała coś do strefy komfortu i znajomości. Żeby, coś co było niemożliwe i nie do osiągnięcia, stało się realne. Wiadomo, że w 30 dni nie zaprogramujesz się na nowo, ale to już dobry początek.

Czwarte.

Otaczaj się ludźmi, który cię wspierają, motywują i rozumieją. Jeśli nie masz takich wokół siebie, skoncentruj się na znanych postaciach i historiach, niech one będą twoją podporą i inspiracją. Poszukaj swojego mentora.

Piąte.

Reszcie świata, każ się pieprzyć. Może nie koniecznie głośno, werbalnie. Ale zdecydowanie zmniejsz wpływ jaki mają na ciebie ludzie, którzy cię ograniczają w jakikolwiek sposób.

PAMIĘTAJ!

Nie słuchaj głosu, który siedzi ci w głowie. Który mówi, że nie jesteś czegoś warta, że coś jest nie dla ciebie. Że to za trudne, niemożliwe. Wytycz sobie cel i trzymaj się go. Zacznij już teraz. Nie jutro. Wytrwałość i cierpliwość. To klucz do sukcesu. Każdy dzień to wyzwanie. Dziś się nie poddałaś. Świetnie. Ale jutro musisz zacząć od nowa. Nie chce ci się? Daj sobie pięć sekund na decyzję i podejmij ją. A potem idź dalej. Wszystko jest w twoich rękach. Nic się samo nie dzieje. Wszystko jest efektem naszych działań. Więc zacznij działać.

Łatwiej jest uwierzyć w to jak ktoś ci od wieków powtarza, że jesteś do niczego, że jesteś kiepska niż w to, że jesteś piękna, mądra i możesz wszystko. Ale życie nie ma być łatwe. Ty masz być lepsza i silniejsza.

Powodzenia.

Odnośnie literatury.

Polecam wszystkie wykłady Tonny Robbinsa. Na You Tube wiele z nich znajdziesz z polskimi napisami. Jego film, Nie jestem waszym gury, znajdziesz na Netflix i na Allegro.

Wiele linków, które już wcześniej dodałam powinno być też pomocne. Ważne żebyś codziennie powtarzała to, w co chcesz wierzyć. Pranie własnego mózgu, samo-programowanie, to jest najlepsze co możesz dla siebie zrobić. Szczerze wierzę, że to na czym skupiamy myśli jest w naszym życiu.

Myślisz o tym, że przydałby ci się lepszy samochód, czyli skupiasz myśli na tym, że twój jest kiepski. Chcesz mieć lepszy? Bądź wdzięczna za ten co masz, szanuj go, dbaj o niego a swoim dzienniku wklej zdjęcie wymarzonego auta i myśl o tym, że już jest twój.

Myślisz o tym, że chcesz schudnąć? Skupiasz myśli na tym, że jesteś za gruba. Myśl o tym jak wyglądasz mając idealną wagę. Jak się czujesz, wyglądając tak jak pragniesz.

Nie wierzysz mi? Wątpisz w to, co pisze?

Jak ktoś ci powie... chcę żebyś nie myślała o tym jak wygląd twój dom. Jakiego koloru są ściany, jakie masz meble, jakie ozdoby, co jest poukładane na półkach. O czym pomyślisz?

O swoim domu ze wszystkimi jego szczegółami.

Jak ktoś ci powie, rozejrzyj się i zwróć uwagę na wszystko co jest brązowe w twoim otoczeniu. Jesteś na dworze i widzisz płoty, ziemię, pień drzewa, śmietnik, samochód. A teraz zamknij oczy i pomyśl o tym co jest ... żółte. Ciężko ci będzie znaleźć tyle przykładów. Zajrzyj do działu linki, który jest uaktualniony i skorzystaj z moich sugestii co do literatury, nagrań na you tube, ted talków.

Czujesz się w tym wszystkim zagubiona? Napisz do mnie. Pomogę ci :)

Dziennikkobiety@gmail.com


Spróbuj czegoś przez 30 dni....

7 komentarzy: